miSłoweniec w sobotę wystąpił na scenie w Powrót do Katalonii. Tadej znów sam ruszył z autorytetem, a w połowie ucieczki, wolniejszy od niego motocykl przerwał mu drogę. Ten z Zespół ZEA złościł się na niego Mossos d’Esquadraktóry utrudniał mu przejście.

Wirtualny zwycięzca rundy katalońskiej po przekroczeniu linii mety wyjaśnił, że decyzję o ataku na Collada de Sant Isidre podjął, gdy zobaczył, że drużyna Movistar próbuje wykorzystać przewagę. „Grupa zebrała się ponownie (na początku przełęczy) i Movistar próbował zaatakować. Zaatakowałem w końcowej części przełęczy i reszta to już historia. Zszedłem spokojnie, a ostatnie wejście było bardzo miłe dla wszystkich ludzi, ale bardzo cierpiałem”, podsumować

Słoweniec, który ma obecnie w sumie 3:31 Mikela Landy, zwrócił uwagę na trudności, jakie wiązał się z tym dniem. „Po specjalnym podjeździe (Pradell) Visma próbował zwiększyć tempo, ale było bardzo ciężko. Na szczycie zostało nas w dziesiątce kolarzy z Markiem Solerem i Joao Almeidą. Utrzymywaliśmy tempo aż do następnego przełęczy (Collada de Sant Isidre) – potwierdził. Pogacar jedzie jak motocykl. I patrząc na tę scenę, nadal pedałuje trochę szybciej.



Źródło

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here