Gwiazda Iowa, Caitlin Clark, wiedziała, czego się spodziewać po swoim przeciwniku w poniedziałkowy wieczór. Rozmawiając z reporterami w przededniu pojedynku nr 1 Hawkeyes w 32. rundzie z nr 8 w Wirginii Zachodniej, Clark jako pierwszą rzecz, która wyskoczyła na taśmie, wymienił sprawność defensywną Mountaineers.

„Będą chcieli nas wydać” – powiedział Clark. „To jedna z tych drużyn, która naprawdę żywi się stratami. Jedna strata może zamienić się w pięć dla zespołu.

Jednak nawet najlepszy zawodnik w sporcie, doskonale wiedząc, co go czeka, może zostać wyrzucony przez wychwalaną prasę. W pierwszej połowie Clark zanotowała więcej strat (cztery) niż asyst (trzy), wykonując tylko cztery z 11 prób z gry. Clark and the Hawkeyes, spowolnieni przez fizyczność Zachodniej Wirginii i nacisk piłki na całym korcie (zarówno przy trafieniach, jak i chybieniach), zdobyli najmniej punktów w pierwszej połowie w całym sezonie (26).

Jednak wyzwanie polegające na ograniczeniu Clark i jej kolegów z drużyny nie jest przedsięwzięciem trwającym 20 minut. Iowa zwyciężyła 64-54, zapewniając Clarkowi i koleżankom z drużyny Kate Martin i Gabbie Marshall zwycięstwo w ostatnim meczu u siebie. W trzeciej kwarcie Clark wykorzystywała najmniejsze wpadki przeciwnika. Trafiła cztery z pięciu rzutów i zdobyła 13 punktów. W ostatniej kwarcie dwupunktowe prowadzenie do przerwy wzrosło do 10. Każdy kosz był zasłużony i bardzo potrzebny.

Choć zaliczyła także sześć strat, Clark zakończył grę 32 punkty i osiem zbiórki. W poniedziałek pobiła rekord punktacji NCAA w jednym sezonie, zdobywając 1113 punktów w sezonie, wyprzedzając Kelsey Plum z Waszyngtonu (1109).

Wyprzedana publiczność na Carver-Hawkeye Arena śpiewała serenady zawodnikom drużyny Iowa podczas prezentacji przed meczem. Ryczał przez cały konkurs, ilekroć jego seniorzy (lub ktokolwiek inny w białym mundurze, jeśli o to chodzi) wykonywali udane sekwencje. Jednak napięcie narosło w czwartej kwarcie, kiedy Wirginia Zachodnia otworzyła ostatni set serią 10:0 i na 5:18 przed końcem wyrównała wynik 48. Nieco ponad dwie minuty później para rzutów wolnych Clarka, jej pierwsze punkty w kwarcie, dała Iowa 2-punktową przewagę. Jednak Wirginia Zachodnia wyrównała wynik na 52 punkty na zaledwie 2:55 przed końcem.

To nie Clark, ale junior Sydney Affolter zdobył najważniejszy kosz poniedziałkowego zwycięstwa. Na 2:03 do końca mierząca 170 cm obrońca zauważyła otwarty pas i zakończyła mocny skręt w lewo, wykorzystując swoją próbę ustawienia się na boisku i rzut wolny, który towarzyszył okazji i -1.

Mountaineers ani razu nie zbliżyli się bliżej, a Hawkyes zakończyli zwycięstwo serią 12-2. Dzięki zwycięstwu Iowa drugi rok z rzędu wraca do Sweet 16. Podobnie jak w zeszłym sezonie, z szansą na awans do Elite Eight, zmierzą się z Kolorado.

Trener Wirginii Zachodniej, Mark Kellogg, spodziewał się w poniedziałek hałaśliwej atmosfery, a kibice gospodarzy wyrazili swoje niezadowolenie, gdy nieczyste okrzyki poszły w stronę drużyny wyjazdowej. Kellogg przyznał: „Nie graliśmy przed 15 000 widzów. To będzie coś nowego.” Powiedział, że aby się przygotować, jego zespół pracował nad kilkoma sygnałami niewerbalnymi, zamiast mówić (lub krzyczeć).

Jednak to przez całą drugą połowę dominowały problemy z faulami, a nie błędy w komunikacji. Sześciu z siedmiu zawodników Wirginii Zachodniej popełniło cztery faule lub zostało faulowanych. Chociaż utrzymywali Iowa na poziomie zaledwie 22,7 procent celnych rzutów z trzech, Mountaineers trafiali tylko 26,5 procent z dystansu za trzy punkty, tracąc 25 z 34 prób.

Podobnie jak Wirginia Zachodnia w 1/8 finału, mało prawdopodobne jest, aby nr 5 w Kolorado został przytłoczony widokiem Clarka i Hawkeyes. W zeszłorocznym meczu Sweet 16 drużyna Buffaloes do przerwy prowadziła jednym punktem, ale w pierwszych pięciu minutach drugiej połowy poddała się prowadzeniem 15-2 w stanie Iowa, co było przewagą, której Iowa nie chciała oddać. Jednak pełne przygotowania do Sweet 16 będą miały miejsce w nadchodzących dniach.

Chwilę po ostatnim meczu w sezonie w stanie Iowa u siebie Clark wraz z kolegami z drużyny przyglądała się uwielbionej publiczności.

„Pamiętam, jak pobiegłam do naszego pierwszego wyprzedanego tłumu i przeszły mnie dreszcze” – powiedziała w niedzielę. „Teraz mogę to robić każdego wieczoru. To nigdy nie jest coś, co się zestarzało”.

Wymagana lektura

(Zdjęcie: Zach Boyden-Holmes / Rejestr / USA Today)



Zrodlo

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here