BROOKLYN, Nowy Jork — Gracze Jamesa Madisona, którzy przez cały tydzień oglądali film, przygotowując się do pojedynku w pierwszej rundzie z numerem 5 w stanie Wisconsin, rozglądali się za swoim przeciwnikiem i oceniali jego mocne i słabe strony. I nic tak naprawdę ich nie przeraziło.

„To dla nas naprawdę dobry pojedynek” – powiedział napastnik TJ Bickerstaff w przeddzień meczu. „Wystarczy postępować zgodnie z naszym planem gry i słuchać naszych trenerów – wszystko powinno być w porządku”.

To, co nastąpiło potem, nie było zaskoczeniem dla uczestników sesji filmowych ani dla nikogo, kto przez cały sezon oglądał rozstawionych z numerem 12. Dukesów. Przed wrzaskliwą publicznością, wypełnioną głównie JMU, przeskoczyli cały zespół Badgers od pierwszej końcówki, wymuszając straty, przepychając piłkę w przejściach i narzucając tempo i fizyczność przeciwnikowi z Wielkiej Dziesiątki.

Kiedy rozległ się brzęczyk, był to James Madison 72, Wisconsin 61.

Jak się okazało, książęta radzili sobie całkiem nieźle. Zapewnili sobie pierwsze zwycięstwo w programie NCAA w turnieju od 1983 roku, a w niedzielę zmierzą się z Duke z numerem 4, a stawką będzie awans do Sweet 16.

Zwycięstwo JMU nad Wisconsin było piątym zwycięstwem drużyny z niższego rozstawienia w regionie południowym, najwięcej ze wszystkich regionów w tegorocznej drabince. Po sezonie zasadniczym naznaczonym burzami i niepokojami na korcie, wydawało się, że kolejny dwucyfrowy awans do drugiej rundy wydaje się odpowiedni. Jednak ten był zdenerwowany na papierze, choć w rzeczywistości nie sprawiał takiego wrażenia.

Strażnik Terrence Edwards Jr. zapewnił drużynie Dukes 14 punktów, a czterech strzelców zakończyło mecz z dwucyfrowym wynikiem. Jednak to obrona JMU błyszczała najjaśniej, powodując 19 strat w Wisconsin, które bezpośrednio dały Dukesowi 27 punktów.

Przed meczem trener JMU Mark Byington powiedział, że najważniejsze jest upewnienie się, że Dukes nie będą popychani. Musieli walczyć. Musieli przyjmować ciosy. Musieli zareagować. Gdyby Wisconsin kontrolował szkło, JMU byłoby w tarapatach. Jednak Dukes stanęli na wysokości zadania.

JMU przystąpiło do piątkowego meczu z bilansem 31-3. Jedyna inna drużyna w kraju z taką liczbą zwycięstw? Connecticut, rozstawiony z numerem 1 w tym turnieju NCAA. Dukes niezmiennie dominowali przez cały rok, co doprowadziło do niezachwianego poziomu pewności siebie, nawet gdy byli rozstawieni z numerem 12.

Rozstawienie JMU było jednym z wielu, które wywołały dyskusję i konsternację podczas niedzieli selekcji. Dukes zajęli 12. miejsce w dużej mierze dzięki rozegraniu 22 meczów w trybie Quad 4. Komisja, jak często przypomina fanom, lubi nagradzać drużyny, które rozgrywają wymagające terminarze. Chociaż mieli mecz na stadionie Michigan State (który ostatecznie wygrali i zwyciężyli w samotnym zwycięstwie w Quad 1), napięty harmonogram może być sporym wyzwaniem w przypadku dobrego programu średniej klasy. I JMU wiedziało, że ma elementy, które mogą potencjalnie być naprawdę dobre.

Teraz Dukes mają szansę zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie dokonano w historii programu: zdobyć wycieczkę do Sweet 16. Tylko 40 minut i najbłękitniejsza błękitna krew stają im na drodze.

Wymagana lektura

(Zdjęcie: Brad Penner / USA Today)



Źródło

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here