W przypadku graczy, których drużyny zostały wyeliminowane z rozgrywek posezonowych NBA, motywacja staje się kwestią osobistej dumy i profesjonalizmu.

Kiedy w piątkowy wieczór we Frost Bank Center już wyeliminowane San Antonio Spurs (15-54) zmierzyły się z już wyeliminowanym Memphis Grizzlies (24-47), Spurs mieli jeszcze jeden katalizator: uniknięcie hańby związanej z najgorszym rekordem w lidze historia franczyzy. To wątpliwe wyróżnienie należy do nękanej kontuzjami drużyny z sezonu 1996/97, która zakończyła rozgrywki z bilansem 20-62.

Nawet ta straszna perspektywa nie była wystarczającą motywacją, aby zapobiec kolejnej porażce Spurs, tym razem z najbardziej obciążonym kontuzjami klubem w tym sezonie. Wyróżniający się gracze Grizzlies, Ja Morant, Marcus Smart i Derrick Rose, rozegrali łącznie zaledwie 53 mecze, a trener Taylor Jenkins w tym sezonie korzystał z 29 zawodników.

W jakiś sposób Grizzlies opuścili San Antonio zwycięstwem 99-97 po przeżyciu 31 punktów i 16 zbiórek od debiutanta Spurs Victora Wembanyamy i odrobieniu 17-punktowego deficytu w drugiej kwarcie.

Odpowiednio, to Jaren Jackson Jr. strzelił zwycięskiego kosza dla Memphisa, mocno rywalizowanego skoczka ze środka linii, który strzelił na 1,2 sekundy przed końcem.

Z pierwszego rzędu obserwował jego ojciec, Jaren Jackson Senior, członek regularnej drużyny Gregga Popovicha, kiedy Spurs zdobyli swój pierwszy tytuł NBA w 1999 roku. Starszy Jackson jest asystentem trenera na Uniwersytecie Słowa Wcielonego, niecałe kilkanaście mil od Frost Bank Center. Program telewizyjny Spurs uchwycił jego szeroki uśmiech, gdy obie drużyny udały się na ławki rezerwowych podczas przerwy na żądanie Popovicha po bramce Jacksona Jr.

Obrońca Spurs Tre Jones, którego profesjonalizm i pozytywne nastawienie uczyniły go liderem zespołu, zremisował na 97. Jego rzuty za trzy punkty na 18,8 sekundy przed końcem przygotowały grunt pod bohaterski charakter Jacksona.

Po ostatniej przerwie dla Spurs, Wembanyama oddał desperacki strzał w powietrzu z odległości 30 stóp, wydany po ostatnim rogu.

Grizzlies świętowali, a Spurs ubolewali nad kolejnym meczem, który mógł się wydarzyć.

„Wiemy, że powinniśmy wygrać ten mecz” – powiedział Jones. „Każda porażka jest z pewnością trudna, szczególnie jeśli dotyczy ostatniego posiadania piłki. Zawsze jest to trudne uczucie, ale kiedy zespół wchodzi w takim stanie, mimo że był kontuzjowany, a my pozwalamy im po prostu nas przepracować, jest to z pewnością trudne.

Piątkowy mecz był jednym z zaledwie czterech pozostałych w harmonogramie San Antonio przeciwko drużynom, które przegrywały. Teraz ta liczba spadła do trzech – jeszcze jeden przeciwko Grizzlies, jeden w Utah i finał sezonu u siebie z Detroit Pistons.

Pięć kolejnych zwycięstw wydawało się nieprawdopodobne, ale możliwe do osiągnięcia przed piątkową dotkliwą porażką. Teraz wygląda na to, że Spurs z sezonu 1996/97, w tym ikony drużyn David Robinson, Sean Elliott i Avery Johnson, w pewnym momencie w pierwszym tygodniu kwietnia przestaną być najbardziej przegrywającą drużyną w historii klubu.

Wembanyama zdawał sobie sprawę ze względnego znaczenia piątkowego meczu.

„To bardzo ważne, ponieważ skupiamy się na wygrywaniu tych meczów” – powiedział mierzący 7 stóp i 4 stopy środkowy po czwartkowej sesji treningowej. Myślę, że w tym sezonie mieliśmy wzloty i upadki, ale dziś znamy się znacznie lepiej. Wszystko sprowadza się więc do wszystkich naszych wysiłków, aby to zadziałało. Ale to się uda.”

W piątek prawie wszystko układało się pomyślnie dla Wembanyamy, choć obwiniał siebie za niewłaściwą reakcję po tym, jak Spurs zdobyli 17-punktową przewagę.

„Kiedy byliśmy na nogach, nie wbiłem gwoździa do trumny” – powiedział.

Piątkowy wynik miał dodatkowe znaczenie dla Spurs w związku z transakcją w 2023 roku, która wysłała środkowego Jakoba Poeltla do Toronto. W ramach tej umowy otrzymali od Raptors środkowy Khem Birch, który nigdy nie rozegrał żadnego meczu i został zwolniony 23 października, wybór w drugiej rundzie wyborów w 2023 r., którym został Sidy Cissoko, oraz wybór w pierwszej rundzie, który jest chroniony przez sześć najlepszych typów każdego z trzech kolejnych projektów.

Na razie Toronto i Memphis pozostają w zaciętym „wyścigu” o siódmy najgorszy rekord NBA. Grizzlies wyprzedzili Raptors (23-47), którzy w piątek przegrali w Oklahoma City.

Jeśli Spurs powinni preferować dwa typy w losowaniu w drafcie na rok 2024, a nie w roku 2025 lub 26 (więcej na ten temat), to mają żywotny interes w każdej dodatkowej porażce Grizzlies i każdym zwycięstwie Raptors, co jeszcze bardziej utrudnia piątkowy wynik do przełknięcia przez Spurs.

Toronto pozostały trzy mecze z drużynami, które mają na koncie porażki: dwa z Washington Wizards (12-58) i jedno z Brooklyn Nets (26-44). Jedynym pozostałym meczem Memphis przeciwko drużynie, która nie przegrała, jest kolejny pojedynek ze Spurs, który odbędzie się 9 kwietnia na FedEx Forum.

Czy pozyskanie dodatkowego zawodnika pierwszej rundy w 2024 roku wpływa na sposób myślenia Spurs, gdy pozostało 12 meczów?

„Moja praca polega na rzucaniu koszami” – powiedział Wembanyama, „więc chcę wygrywać każdy mecz, ale jestem pewien, że o tym myślimy”.

Od chwili powołania do draftu Wembanyama stał się najważniejszym zawodnikiem Spurs, wokół którego można zbudować pretendenta do tytułu. Jest źródłem informacji, z którym należy się konsultować.

Angażowanie się we wszystkie decyzje dotyczące zmiany składu wokół niego ma znaczenie dla 20-letniej gwiazdy.

„To znaczy tak samo ważna jest moja rola jako lidera i gracza na przyszłość” – powiedział. „Pozostanę zatem po mojej stronie, ale jestem pewien, że w związku z projektem będą mi zadawać pytania na temat perspektyw, jakie mamy obecnie we Francji. Jestem więc gotowy się zaangażować, współpracować i pomagać w każdy możliwy sposób”.

Czy w ogóle lepiej byłoby mieć dwa typy w pierwszej turze draftu 2024? A może Spurs lepiej przysłużyłoby się, gdyby Toronto utrzymało swój wybór w tym sezonie, przy założeniu, że Raptors będą mieli lepszy sezon w latach 2024–25 i w związku z tym będą zmuszeni przenieść swojego zawodnika pierwszej rundy do Spurs wiosną przyszłego roku?

Guru draftu NBA, Sam Vecenie, w rozmowie z autorem beatów Raptors, Erikiem Koreenem, nazwał niedawno tegoroczny draft draftu „niezwykle wątpliwym, jeśli chodzi o przewagę na szczycie”, dodając, że draft do NBA na rok 2025 „wydaje się znacznie silniejszy”.

Vecenie wspomniał, że dobrzy gracze będą dostępni w czerwcowym drafcie, ale prawdopodobnie będzie ich mniej niż zwykle i żaden z nich nie będzie tak wpływowy jak niektórzy, którzy prawdopodobnie zostaną wybrani w 2025 roku.

I niech historia pokazuje, że eksperci ligi co roku pomijają kilku naprawdę wybitnych graczy. Dwukrotny MVP i przyszły członek Galerii Sław Nikola Jokić został wybrany z 41. numerem w drafcie 2014 i został wybrany podczas reklamy Taco Bell. Najlepszy wybór w drugiej rundzie w historii Spurs, Hall of Famer Manu Ginóbili, był 57. wyborem w drafcie w 1999 roku.

Nadzieja na znalezienie nie jednej, ale dwóch możliwych perełek w pierwszej rundzie w czerwcu nagle wydaje się mniejszą perspektywą dla drużyny Spurs, która pozwoliła, aby piątkowy mecz wymknął się spod kontroli i wyrzucił z Toronto zawodnika pierwszej rundy w 2024 roku.

(Zdjęcie: Michael Gonzales / NBAE poprzez Getty Images)



Źródło

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here