Miłość wszystko zmienia

W najlepszym wydaniu Dirty Three brzmi tak, jakby mieli się rozpaść w mgnieniu oka. Posłuchaj, jak „Niedopałek„z rozbudowanego albumu z 2005 r. Żużelwydaje się wiecznie chwiać, jakby skrzypce Warrena Ellisa miały wpaść do kanionu stworzonego przez skoczne bębny Jima White’a. Albo zastanów się, jak Ellis i gitarzysta Mick Turner omijają pustkę, strofując swoje struny podczas „Czerwony„, z przełomowego albumu z 1996 r. Opowieści o koniach. Niezwykle ekspresyjne trio instrumentalne, ci trzej wieloletni kumple z Melbourne zawsze wykorzystywali napięcie między swoją grą, aby podsycać zbiorowe uczucia irytacji lub ekstazy, nudy lub zdziwienia, niepokoju lub rozbawienia. Robiąc to, często sugerowali jakiś ozdobny mobil zawieszony na suficie muzeum sztuki, którego trzy wysadzane klejnotami części połączone są ze sobą jedynie zardzewiałym drutem, nieustannie narażonym na uderzenie o ziemię. Dreszczyk emocji towarzyszył im w słuchaniu, jak trzymają się razem.

NA Miłość wszystko zmieniapierwszy album Dirty Three od kilkunastu lat, te skorodowane przewody w końcu pękają, pozostawiając kawałki, aby rozbiły się o podłogę i na nowo zorientowały się w nowych relacjach. I tak robią: Ellis, White i Turner nigdy nie brzmieli tak naprzemiennie ciasno i swobodnie, tak zjednoczeni i amorficzni, uchwytując emocjonalną niejednoznaczność, która dryfuje między nadzieją a rozpaczą. Rezygnując ze swoich zwykłych sugestywnych tytułów piosenek na rzecz zestawu ponumerowanych utworów, które często płynnie przechodzą jeden w drugi, Dirty Three stworzyli nie tylko swój najbardziej absorbujący album, ale także ten, który jest najbardziej otwarty na interpretację. Jest to przekonujące studium przypadku tego, jak doświadczony zespół, w którym każdy członek zbliża się lub przekracza 60-tkę, może ewoluować — raz na zawsze porzucając uprzedzenia i postrzeganie siebie i po prostu spotykając się tam, gdzie są.

Dirty Three wyłoniło się na początku lat 90. z bujnej, młodzieńczej nędzy, grając długie godziny w australijskich barach dla tłumów, które uważały ich za zagadkowych lub polaryzujących. Jednak międzynarodowa uwaga, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, stała się ich paszportem. Uparcie koncertowali i swobodnie współpracowali. White i Turner dołączyli do Cat Power w 1998 r. Księżyc Pix. Ellis nawiązał współpracę z innym ekspatriantem, Nickiem Cave’em, w owocnej, trwającej relacji. Z biegiem lat Dirty Three stali się bardziej skupieni, jakby zespół był repozytorium określonego podzbioru dźwięków i pomysłów dla muzyków, którzy byli zajęci wieloma innymi rzeczami —obraz i nagrywając znakomite solowe płyty, grając z Billem Callahanem i dziesiątki innychstając się pisanie partytury Złe nasiono.

Zrodlo