Hunter Biden, syn prezydenta Joe Bidena, został dziś uznany za winnego szeregu federalnych zarzutów dotyczących posiadania broni.

Bidenowi postawiono zarzuty trzech przestępstw związanych z zakupem broni w 2018 r., w tym oskarżenia, że ​​skłamał w dokumentach federalnych, twierdząc, że w chwili nabycia broni nie zażywał narkotyków ani nie był od nich uzależniony. Biden od dawna przyznał się do uzależnienia od cracku, ale od tego czasu wytrzeźwiał.

Pierwsza dama Jill Biden była obecna podczas niektórych postępowań wraz z innymi członkami rodziny.

Jego prawnicy twierdzili, że klient w chwili wypełniania formularza zakupu broni nie uważał się za osobę uzależnioną. Jednak prokuratorzy przedstawili obszerny materiał dowodowy, szczegółowo opisujący trudniejsze aspekty jego życia, gdy był w ferworze zażywania, w tym odtwarzanie fragmentów wersji audio swoich wspomnień. Piękne rzeczy. Biden posiadał broń przez 11 dni, aż Hallie Biden, wdowa po jego bracie, z którą się krótko spotykał, znalazła ją i wyrzuciła do śmieci.

Biden musi także zmagać się z opłatami podatkowymi w Los Angeles w sprawie, która ma się rozpocząć jesienią tego roku.

Biden nie składał zeznań na swoją obronę. W zeszłym roku wyglądało na to, że przyzna się do zarzutów w ramach ugody z prokuratorami, jednak sprawa się rozpadła, gdy sędzia przewodniczący zakwestionował to porozumienie. Republikanie oskarżyli wówczas także Departament Sprawiedliwości o zorganizowanie ułagodzenia syna prezydenta.

Prezydenta nie było w sądzie i w zeszłym tygodniu powiedział Davidowi Muirowi z ABC News, że nie ułaskawi syna.

Zrodlo