Od prawie 15 lat How to Dress Well opiera się prostym przyjemnościom. NA Miłość pozostaje, przełomowy album Toma Krella z 2010 roku pod pseudonimem, utopił melodie R&B w gęstej produkcji, przesłaniając proste dźwięki pogłosem, zniekształceniami i chaotycznymi tekstami o śmierci i pożądaniu. Nawet w jego najbardziej przystępnym wydaniu podejście Krella do muzyki pop było oburzające. Jego dwa najlepsze albumy z 2012 roku Całkowita utrata i 2014 „Co to za serce?”, pokręcone piosenki, które Whitney Houston mogłaby zaśpiewać, zamieniając się w płochliwe, eteryczne klejnoty, niczym wyimaginowane hity z listy Top 40 napotkane we śnie. Jako utalentowany dekonstrukcjonista demontuje znane formy i archetypy popu, przekształca ich podstawowe części i odkrywa ukryte pod nimi labirynty.

Najnowsza płyta Krella, Jestem wobec Ciebie, to jego pierwsze wydawnictwo od sześciu lat i niewątpliwie najtrudniejsze w dotychczasowej karierze. Konstruuje specyficzny świat nagrań terenowych i efemeryd, stłumionego śpiewu soul i trzaskających sampli gitarowych, żałobnych melodyjnych objazdów i brzęczących elektronicznych dropów. Często jest błogi i świadomie piękny, ale jego haczyki są nieuchwytne – nie znajdziesz tu nowego „& It Was U” ani „Repeat Pleasure”. Główny singiel „No Light” jest zdominowany przez ostro zniekształcony główny riff, który równoważy magię taneczno-popowego backbeatu, a wokale są przesterowane aż do wymazania. Nawet jeśli jego wybory są mniej szorstkie i bardziej melodyjne – jak proste brzmienie „On It and Around It” lub przypominający hymn a cappella „The Only True Joy on Earth” – piosenki mają nieprzejrzysty, mglisty charakter. Wydają się skradać się do transcendencji, jakby unosiły się w pamięci i dopiero teraz ogłaszają swoją obecność.

Ale jak każdy projekt Jak się dobrze ubrać, Jestem wobec Ciebie prosi o akceptację na własnych warunkach, bez uprzedzeń. Wiele zapierających dech w piersiach momentów zapewnia natychmiastowość nawet podczas wyczerpujących, eksperymentalnych ćwiczeń rozciągających, które w przeciwnym razie trzymałyby Cię na dystans. Krell używa swojego surowego falsetu rzadziej niż kiedyś, ale nadal wykorzystuje go z potężnym skutkiem w utworach „Nothingprayer” i „A Secret Within the Voice”. Wyjątkowy „Song in the Middle” to wolno narastający przyrost pętli, który wywołuje przypływ silnych emocji – niepokoju, tęsknoty, ciężko wypracowanego optymizmu. „A Słaby blask przez okno cienkiej kości (tak pokazano mój los)” zawiera awarię smyczków i fortepianu, która jest tak poruszająca, jak wszystko w katalogu „Jak się dobrze ubrać”. Nawet w cichszych fragmentach, Jestem wobec Ciebie odrzuca czyste, przewidywalne wzory, aby drgać i zaskakiwać z obsesyjną intensywnością.

W ośmiostronicowej egzegezie zawierającej 4000 słów, którą Krell napisał towarzyszącej albumowi, opisuje go jako „transcendentalny wysiłek poetycki, pełen wielkiej kontemplacji, zamieszania, niewiedzy i modlitwy… zaludniony przez ptaki, kamienie, przypadkowość, zamieszanie, Boga i losu, który podejmuje zadanie stawania się sobą, międzypokoleniowego przekazu traumy, znaczenia i doświadczenia sztuki i muzyki, zapośredniczenia tego wszystkiego przez technologię.” Teksty Krella robią wrażenie, ale też dezorientują, są przepełnione krytyką społeczną, sformułowaniami psychoanalitycznymi, poetycką grą słów, mitami greckimi i odniesieniami do Bataille’a. „Chyba kiedyś pomyliłem niemieckie słowo oznaczające twarz ze słowem oznaczającym historię/Wystarczy zmienić jedną małą literę, aby zobaczyć swój los w lustrze” – śpiewa w medytacji nad wzajemnym oddziaływaniem „Contingency/Necessity (Modality of Fate”) pomiędzy narracją historyczną a osobistym doświadczeniem.

Zrodlo